SEO content marketing – stała współpraca, która buduje widoczność
Masz stronę firmową i treści, które ktoś kiedyś napisał. Opisy usług sprzed kilku lat. Blog z trzema wpisami, z których żaden nie odpowiada na pytania, które Twoi klienci faktycznie wpisują w Google. Landing page z hasłami, które brzmią ładnie, ale nie łapią żadnego ruchu.
To nie jest kwestia jakości pisania, ale braku strategii działania. Nikt nie sprawdził, czego szukają Twoi klienci. Nikt nie zmierzył, co z opublikowanych treści pracuje, a co zajmuje miejsce na serwerze. Nikt nie zaplanował, co napisać za miesiąc, żeby wzmocnić to, co już zaczęło łapać pozycje. Dodaj do tego zmiany, które dzieją się teraz: Twoi klienci coraz częściej zadają pytania ChatGPT albo korzystają z Google AI Mode zamiast scrollować wyniki. Jeśli Twoja firma nie pojawia się w tych odpowiedziach, nie przegrywasz z konkurencją – w ogóle nie bierzesz udziału w grze.
Stała, comiesięczna współpraca to rozwiązuje. Nie jednorazowy audyt, nie paczka artykułów raz na kwartał – ciągła praca nad tym, żeby Twoja strona była widoczna tam, gdzie klienci faktycznie szukają.
Jak wygląda proces
Miesiąc pierwszy
Przegląd i plan
Zaczynam od danych, nie od pisania. Sprawdzam, na jakie frazy Twoja strona się wyświetla, na które nie, i gdzie jest realna szansa na ruch. Przeglądam konkurencję – nie po to, żeby ich kopiować, tylko żeby zobaczyć, jakie tematy przynoszą im klientów, a Tobie nie.
Na tej podstawie powstaje plan na najbliższe miesiące: które tematy pokrywamy najpierw, które mogą poczekać, ile artykułów miesięcznie ma sens, a ile byłoby sztucznym nabijaniem objętości.
Dostajesz rekomendację z uzasadnieniem. Nie musisz podejmować dziesięciu decyzji – wystarczy jedna: „robimy” albo „zmieńmy to i to”.
Kolejne miesiące
Rytm
Każdy miesiąc wygląda podobnie:
Po kwartale
Pierwsze efekty
Nie obiecuję pierwszej pozycji po miesiącu – ktokolwiek to obiecuje, kłamie. SEO potrzebuje czasu, żeby zadziałać. Ale po trzech miesiącach regularnej pracy widać już, które frazy zaczynają łapać pozycje, skąd przychodzi nowy ruch i czy kierunek jest dobry.
Po pół roku obraz jest wyraźny: wiesz, które treści przynoszą zapytania od klientów, a które budują Twoją widoczność na przyszłość. Masz dane, żeby ocenić, czy ta inwestycja się zwraca – nie na podstawie mojego raportu, tylko na podstawie telefonów i maili, które dostajesz.
Czego tu nie będzie
Nie pakuję budżetu w kupowanie linków z wątpliwych katalogów. Nie generuję trzydziestu artykułów miesięcznie, z których żaden nie odpowiada na realne pytanie. Nie obiecuję pozycji, których nie kontroluję, bo nikt ich nie kontroluje.
Buduję widoczność treścią: wartościowymi artykułami, przemyślaną strukturą strony i ciągłym pilnowaniem tego, co działa. To wolniejsze niż sztuczki, ale trwalsze.
Przykładowy budżet na pozycjonowanie
Stała współpraca zaczyna się od 1200 zł netto miesięcznie + VAT. Ostateczna kwota zależy od tego, ile tematów miesięcznie ma sens obsługiwać, jak wygląda konkurencja w Twojej branży i ile pracy wymaga Twoja strona na start.
Żebyś miał orientację (zakres:
To orientacyjny podział, nie sztywny cennik. W jednym miesiącu powstają trzy artykuły, w innym tylko jeden, bo Google zmienił zasady gry i trzeba na to zareagować, zanim spadną pozycje. Budżet zostaje ten sam, ale zawsze idzie tam, gdzie akurat jest największa korzyść dla Twojej firmy.
Jeśli Twoja sytuacja wymaga szerszego zakresu – wyceniam indywidualnie. Treści są zawsze w cenie, nie płacisz za copywriting osobno.
Następny krok
Jeśli chcesz wiedzieć, jak to wyglądałoby u Ciebie — napisz: bartosz.latas@unue.pl. Opowiedz w dwóch zdaniach, czym się zajmujesz i co ze stroną nie gra. Odpiszę i umówimy rozmowę.
