Zasada E-A-T w SEO

seo eat unue content marketing copywriting

Określenie, że strona www musi być „zjadliwa” nabiera zupełnie nowego znaczenia, jeśli spojrzymy na to przez pryzmat zasady EAT (albo E-A-T jak zwykło się to zapisywać). Co to ma wspólnego z SEO i pozycjonowaniem?

Każdy, kto choć trochę zetknął się z tematyką pozycjonowania stron, z całą pewnością przyzna, że królują tam przeróżne akronimy, od samego SEO czy SERP zaczynając. Ba, w całym copywritingu czy content marketingu mamy PAS, AIDA czy 5A. Nie dziwi więc EAT.

Ten skrótowiec nie powstał jednak w publikacji jakiegoś marketingowego guru. E-A-T został stworzony przez Google. Trudno więc nie brać tych wytycznych pod uwagę.

Jakość wg Google

Expertise (specjalizacja) + Authoritativeness (autorytet) + Trustworthiness (wiarygodność) = EAT

W ten sposób Google określił trzy czynniki jakościowe stron www. To na ich podstawie powstaje ocena strony, jej contentu, a dalej całościowego autorytetu strony. Dlaczego to takie ważne? Bo Google chce pokazywać w wynikach wyszukiwania takie strony, które mają wysoką jakość.

Przejrzałeś pewnie już setki czy tysiące stron w swoim życiu i doskonale wiesz, że strona stronie nie równa. Jedne są mierne, inne porywające. Jedne toporne, inne wciągające. Jedne udają, że są fachowe, inne faktycznie stanowią bezcenną pomoc.

Celem wyszukiwarki jest podanie takich wyników, które najlepiej odpowiadają na zadane zapytanie. Skąd wyszukiwarka wie, co pokazać? Między innymi z słów kluczowych, które poutykane są na stronie. Ale przecież na hasło „siekiera do rąbania drewna”, Google może wyświetlić dziesiątki, setki stron. Co zatem wpływa na to, że jedna jest wyżej niż pozostałe? Hmm, to Graal poszukiwany przez pozycjonerów SEO. I każdy z nich pewnie powie, że między innymi (bo składowych jest naprawdę wiele) odpowiada za to E-A-T.

Jak zrobić content wg E-A-T

Chcesz tworzyć takie treści, jakie są oczekiwane przez wyszukiwarkę Google (w domyśle przez użytkowników)? Nic prostszego, wystarczy sięgnąć po googlowe wytyczne. W nich wyczytamy, że:

  • treści na stronie muszą być opracowane na podstawie wiedzy ekspertów lub tych, którzy ściśle z nimi współpracują;
  • wysokiej jakości strony internetowe to witryny będące autorytetem w danej dziedzinie;
  • strona powinna wzbudzać zaufanie w użytkownikach.

Proste, prawda?

Przekładając to na język praktyczny – chodzi o to, żeby contet miał określoną wartość, jakość, żeby to nie były treści „byle jakie”.

Pamiętasz może ze szkoły, jak nauczyciel polskiego mówił, że ktoś „prześlizgnął się po temacie” w wypracowaniu? To można odnieść do reguły E-A-T. Niby jest jakaś treść, może jest jej nawet dużo, ale „gęstego” to tam zbyt wiele nie ma. I umówmy się – Google nie chodzi wcale o liczbę znaków. Merytoryczny tekst to może być raptem 2000 zzs. Liczy się nie ilość, a jakość.

Czytałeś pewnie nie jeden raz jakiś poradnik w internecie np. jak uprawiać dynię w ogródku. Niby jest tam napisane, że dynia wymaga jakiejś temperatury, że potrzebuje (lub nie) słońca itd. Niby wszystko jest, ale czujesz, że te porady są niedopowiedziane, jak by pisał je ktoś, kto nigdy w życiu nie zasadził dyni. Przeczytałeś ten poradnik ogrodniczy i zastanawiasz się, czy wykorzystać te złote myśli. Jeśli masz wątpliwości, to znaczy, że strona nie wzbudziła Twojego zaufania, czyli nie ma autorytetu.

PS: swoją drogą mam nadzieję, że ten tekst spełnia warunki E-A-T.